Kurczak a la tandori

Kocham kuchnię hinduską! Te przyprawy, te kolory i zestawienia smakowe. To jedzenie naprawdę uzależnia. Pamiętam, że kiedyś w byłej pracy na grupie mailingowej prawie codziennie pojawiało się zapytanie, czy zamawiamy hindusika. W obecnej pracy też czasami korzystamy z pobliskiej knajpy. Najbardziej lubię zamawiać te niesamowite hinduskie chlebki i rzeczy w sosie orzechowym. Nieważne co. Ostatnio na spółkę z koleżanką Martą zamówiłyśmy na spółę kurczaka z pieca tandori w sosie orzechowym. Było bardzo smacznie, ale 4 liche kurczęce pałki do podziału trochę się nie kalkulowały. Zwłaszcza w porównaniu z ogromnym pojemnikiem zielonego curry w tej samej cenie. Pieca tandorii nie mam w domu, ale mam za to całą masę indysjkich przypraw, które nagromadziły mi się w tak zwanym międzyczasie. Trochę tego, trochę tego i mój dom zmienił się w hinduską knajpę. Zwłaszcza, że upiekłam domowe chlebki naan a kurczaka spożyłam z piklami i chutneyem z mango. Mozna? Można :)

10 udek z kurczaka

1 opakowanie jogurtu naturalnego typu greckiego

3 ząbki czosnku

4 łyżki soku z limonki

2 łyżeczki mielonej kolendry

2 łyżeczki przyprawy mango

2 łyżki mielonego kuminu

1 łyżecza żółtej pasty curry

1 łyżka cayenne

2 łyżki papryki słodkiej

1 łyżeczka pasty imbirowej

W misce mieszamy wszystkie składniki marynaty: jogurt, posiekany czosnek, sok z limonki i przyprawy. Z udek zdejmujemy skórę, albo przynajmniej ściągamy ją i owijamy wokół końca kości. Chodzi o to, żeby nic nie chroniło mięsa przed przyprawami. Obficie smarujemy każde udko marynatą i ukłądamy je w misce, którą szczelnie owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na parę godzin. To od nas zależy jak bardzo intensywne w smaku będą udka. Tym razem marynowałam je przez 3 godziny ale najlepiej by było, gdyby przeleżały w lodówce przez noc. Sok z limonki i jogurt przez swoją kwaśność sprawiają, że mięso kruszeje i całkowicie zmienia smak. Przyprawy też lubią mieć trochę czasu na przeniknięcie mięsa do szpiku kości.

Zamarynowane mięso (pokryte jogurtem) układamy w lekko nasmarowanym oliwą naczyniu żaroodpornym. Pieczemy przez godzinę w 200 stopniach.

Udka podajemy w towarzystwie świeżej kolendry, chlebka nan, chutneyów, pikli i czego nam się żywnie podoba.

 

 

Przepis na chlebek naan wzięłam z filmiku poniżej. Co prawda nie przypominał tego, który przywożą mi czasami do pracy, ale spokojnie. Trening czyni mistrza :)

 


2 thoughts on “Kurczak a la tandori

  1. Monika,a co to za przyprawa mango?Nie słyszałam o takiej,a chciałabym kupić i nie wiem czego mam szukać w sklepach…

    • Kamila, w sklepach hinduskich mają takie coś, jest to chyba wysuszone, zmielone mango. Jak nie znajdziesz, to też się nic nie stanie (ja dodałam to, bo pewnie kupiłam całą pakę i nie za bardzo wiedziałam do czego wykorzystać ;) ).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>