Komu w drogę, temu burgery z quinoa i batatów w razowej bułce

Znaleźliśmy mieszkanie. W San Francisco :) Wielkości jednego piętra wiktoriańskiego domu. Jest puste, dość jasne, lekko vintage ;) Pokój z dużym oknem, kuchnia bez zmywarki, sypialnia z oknami na ścianę domu obok. Kiedy do niego weszłam, poczułam że to to. Przedwczoraj, kiedy mieliśmy  przekroczyć je wspólnie po raz pierwszy byłam bardzo zdenerwowana. Czy na pewno fajne, czy nie upiększyłam go w myślach, czy decyzja nie była zbyt pochopna, może powinnam była jeszcze zobaczyć kilka innych, czy spodoba się Bartkowi…

Jest naprawdę ok. Ściany mogły by być bardziej gładkie i bielsze, sprzęty w kuchni mogły by być nowsze, łazienka może troszkę większa i w nieco innym miejscu. W kuchni za to jest mała spiżarka, a z sypialni wychodzi się na drewniane schody pożarowe, na których już widzę siebie z kubkiem kawy, książką lub gazetą. Przed domem latają motyle, pod ogrodzeniem rośnie rozmaryn, a za domem jest podwórko zagracone mnóstwem rupieci. Będzie tam mój mini ogród ze skrzynek. Póki co oprócz małej kuchni (w której jednak zmieści się kanapa) nic tam nie ma, ale ja już oczyma wyobraźni widzę, jak mieszkanie ożywa i staje się naszym domem. Myślę, że będzie nam w nim bardzo dobrze.

Zawieźliśmy nasze walizki i pudła z książkami. Wprowadzimy się pewnie za dwa dni, kiedy kupimy przynajmniej łóżko. Stepuje już w oczekiwaniu, bo choć nasz hotel jest spoko, to jednak zupełnie inaczej być już „na swoim”. Zaplanowane mam już wszystko, znam większość sklepów w okolicy, znalazłam nawet prawdziwego rzeźnika ;) Ale i tak pierwsze co zrobię, to pojadę do sklepu z arabską żywnością. Kupię słój tahiny, flakoniki z wodą różaną, pomarańczową i ogromny wór cieciorki, której w zwykłych sklepach próżno szukać. A potem niech się dzieje cała reszta ;)

Tymczasem w hotelu robię nam ostatni tutaj obiad. W przedpotopowym piekarniku piekę pyszne razowe bułeczki z prażonym słonecznikiem, a do nich robię burgery ze słodkich ziemniaków i quinoa. Bataty robią tutaj za klej dla komosy i różnych dodatków. Myślę sobie, że fajnie w ich miejscu sprawdziłaby się również dynia hokkaido. To burgery bez jajek, więc są dość miękkie, ale nie sprawiają żadnych trudności przy formowaniu. Burgery same w sobie są dość delikatne, ale mają wyrazisty smak. Idealnie dopełnia go plaster sera feta i pomidory z cebulką, które można podać obok, w postaci sałatki.

Przygotuj bułki:

3/4 szklanki mąki pszennej razowej

3/4 szklanki mąki pszennej typ 550

2/3 szklanki letniej wody

1 płaska łyżeczka drożdży instant

1 łyżeczka soli

1 łyżka cukru

1 jajko + 1 żółtko

1 jajko (do posmarowania)

1/3 szklanki uprażonego słonecznika

W misce zmieszaj ze sobą mąkę pszenną, mąkę razową, drożdże i cukier. W środku zrób wgłębienie i wlej w nie wodę, wbij jajko i żółtko. Za pomocą łyżki wymieszaj ciasto, dodaj sól i uprażone pestki słonecznika. Wyrzuć ciasto na umączony blat i wyrób gładkie i elastyczne ciasto. Będzie troszkę się lepiło i będzie dość luźne, ale staraj się nie podsypywać za dużo mąki. Ciasto uformuj w kulę i przełóż do miski. Pozostaw do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na około godzinę, aby mogło podwoić swoją objętość.

Wyrośnięte ciasto podziel na sześć części. Uformuj z nich okrągłe bułki. Ułóż je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i pozostaw do ponownego wyrośnięcia na 45 minut. Wyrośnięte bułki posmaruj roztrzepanym jajkiem i posyp raz jeszcze pokruszonymi ziarnami słonecznika. Piecz na złoty kolor przez ok. 20 – 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Przygotuj burgery:

1 duży batat

3/4 kubka quinoa

1/2 pęczka drobnego szczypiorku

2 łyżki oliwy

1/2 średniej cebulki

2 ząbki czosnku

8 listków szałwii

1/2 łyżeczki soli

1/2 łyżeczki czarnego pieprzu

Batata pokrój na ćwiartki, połóż na blaszce, skrop oliwą i upiecz przez 30 minut w temperaturze 200 stopni. Quinoa ugotuj na sypko (!) w posolonej wodzie wg instrukcji na opakowaniu. Na patelni rozgrzej oliwę i dodaj drobno pokrojoną cebulkę. Kiedy cebulka lekko się zeszkli wrzuć posiekaną szałwię i czosnek. Smaż jeszcze chwilę do momentu aż szałwia się skurczy i stanie się chrupka. Zestaw patelnię z gazu.

Upieczonego batata pozbaw skórki. Włóż go do blendera, dodaj przesmażoną cebulkę, sól, pieprz i zmiksuj wszystko na gładką masę. Dodaj do niej ugotowane quinoa i drobno posiekany szczypiorek. Wymieszaj wszystko dokładnie do otrzymania jednolitej masy. Możesz schować ją na chwilę do lodówki, aby stężała, będzie się wówczas lepiej formować.

Z podanej masy formuj kotlety. Obtocz je delikatnie w mące z jednej i z drugiej strony. Smaż na rozgrzanym oleju, na złoto z obu stron. Możesz je podać od razu, doskonale smakują już przestudzone. Ich smak podkreśli najlepiej plaster sera feta, pomidora i słodkiej cebuli.

Smacznego!

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>