Klonowe ciasto z orzechami i żurawiną.

Książki kucharskie kupuję dla zdjęć.  Jak odróżnić dobry obraz od złego? Wystarczy, moja droga obejrzeć milion obrazów, a wtedy już się Pani nigdy nie pomyli.* Lubię książki bogato ilustrowane, w których niemal każdy przepis jest sfotografowany. Widzieć, do czego się dąży. Cieszyć oko formą i pomysłem fotografa. Jak srokę do błyskotek ciągną mnie śliczne obrazki z pięknie wystylizowanymi daniami. Chciałabym je zrobić wszystkie. Zaraz, teraz, natychmiast. Czasami zdarzy się jednak, że podczas kartkowania książki wzrok zatrzyma się na jakimś przepisie. Gołym, bez zdjęcia. Siła oddziaływania już samych składników jest tak wielka, że rozpala wyobraźnie równie mocno jak dobra fotografia. A może nawet jeszcze bardziej…

Syrop klonowy, orzechy i świeża żurawina to główne składniki ciasta, o którym chciałabym napisać Wam dzisiaj. Przepis pochodzi z książki bostońskiej piekarni Flour. Jej autorką jest Joanne Chang – absolwentka Harwardu, która dla pieczenia ciastek porzuciła karierę w świecie konsultingu. Uwielbiam takie historie, świadomość istnienia tak odważnych ludzi bardzo pomaga mi przy pewnych życiowych decyzjach, w których w grę wchodzi walka o marzenia.

Książka Flour, jak to często bywa nie zachwyciła mnie od samego początku. Ale uważny czytelnik zauważy, że jest to już trzeci, jeżeli nie czwarty przepis, który z niej realizuję (sprawdźcie granolę, ciasto cytrynowo – makowe oraz chlebek bananowy). Ciasto klonowe nie miało zdjęcia, ale przepis przykuł moją uwagę dzięki zawartości świeżej żurawiny. Połączenie jej z syropem klonowym oraz orzechami wydało mi się na tyle intrygujące, że teraz oto ciasto przed Wami na blogu. Jest wspaniałe. Zupełnie inne od wszystkich innych ciast. Wszechobecna, nienachalna słodycz i charakterystyczny posmak syropu klonowego są doskonale zrównoważone przez żurawinę, a orzechy nadają smakowi nowego wymiaru. Warto je zrobić właśnie teraz, kiedy żurawina jest jedynym owocem, który ożywia smutne stragany w osiedlowych warzywniakach…

 

 

Przygotuj orzechy:

3 łyżki syropu klonowego

50 g uprażonych pekan (dałam włoskie)

Aby podprażyć orzechy, nagrzej piekarnik do 180 stopni. Wysyp je na blachę i podpiecz przez 8 minut. Wyjmij i pozostaw do wystygnięcia. Następnie posiekaj  lekko orzechy i umieść w rondelku z syropem klonowym. Na średnim ogniu zacznij je podgrzewać do momentu, aż w całości wchłoną syrop klonowy. Zajmie to około 3 – 4 minut. Wyłóż je z garnka na talerz i pozostaw do ostygnięcia. Zrób ciasto:

 

160 g mąki

150 g cukru

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1/4 łyżeczki sody

1/2 łyżeczki soli

86 g masła

80 g maślanki

2 jajka

1 łyżeczka esencji waniliowej

110 g syropu klonowego

100 g świeżej żurawiny

 

W misce zmieszaj ze sobą mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sodę i sól. Dodaj masło i rozetrzyj je  palcami z sypkimi składnikami, aż całkowicie zostanie przez nie wchłonięte.  W oddzielnym naczyniu wymieszaj ze sobą maślankę, jajka, esencję waniliową i syrop klonowy. Dodaj połowę mikstury do mąki i ucieraj wszystko mikserem przez około minutę.  Dodaj pozostałą część i kontynuuj ucieranie. Dodaj do ciasta orzechy, żurawinę i delikatnie połącz je z ciastem za pomocą silikonowej szpatuły. Ciasto przełóż łyżką do nasmarowanej tłuszczem podłużnej keksówki (23 cm) i piecz w 170ciu stopniach przez 60 – 70 minut.

Wyjmij ciasto z piekarnika, daj mu chwilę odpocząć. Wyjmij je z formy i pozostaw do całkowitego wystudzenia. Ciasto udekoruj lukrem, który zrobisz mieszając 70 g cukru pudru z 3-4 łyżkami syropu klonowego. Jedząc ciasto zazdrość w myślach wszystkim tym, którzy dzięki rodzinie z Kanady mają zapewnione stałe dostawy syropu klonowego.

 

* Sinobrody Kurt Vonnegut

 

One thought on “Klonowe ciasto z orzechami i żurawiną.

  1. Moniko, a ja na ten wielkanocny czas piekę sobie to jesienne ciasto klonowe. Teraz to chyba do woli już masz suropu klonowego, wszak bliżej Ci do Kanady niż kraju. Ja jeszcze strasznie kocham mazurki i piekę tak ze trzy o smakach ( pomarańczowy, chałwowo-czekoladowy, śliwkowy lub daktylowy), bo kroję je na takie malutkie „kęski” na jeden raz do buzi. Są te wypieki strasznie słodkie i zawsze jest wymówka, że taki „tyci” kawalątek to można zjeść. Choć z góry wiem, że tych „razów” do buzi jest zawsze „wiele”…..hahaha…..
    pzd, Ursa, Kapsztad
    Życzę Wam spokojnych i ciekawych świąt. :-) U.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>