Karol, Monika, Barcelona

O 10 na blogu zamieściłam czekoladowy wpis o Karolu, o 12 mój ulubiony portal wrzucił info o wstrząsająco niskich cenach na loty do Barcelony, o 12:30 miałam już kupiony bilet, a o 13 zaplanowaną całą podróż. Trzy i pół dnia w stolicy Katalonii: Gaudi, tortilla, morze i wino. Lecę!

Z lotniska odebrał mnie Karol – przyjaciel mojej koleżanki Ani, mój barceloński przewodnik, osoba, którą wcześniej widziałam raz w życiu :) Zaczęliśmy od wina z wciśniętym korkiem wypitego na skąpanych słońcu schodach teatru muzycznego, aby potem przenieść się na spotkanie do jego przyjaciół, którzy zgromadzeni przy stole celebrowali niedzielne popołudnie kosztując domowych przysmaków, pijąc vermut. Piękny początek pięknego wyjazdu.

Kolejne trzy dni zleciały nie wiadomo kiedy. Na powolnych spacerach z głową zadartą do góry, podziwianiu organicznej architektury Gaudiego, jedzeniu jamon, odkrywania kolejnych placyków dzielnicy Gracia. Karol pokazał mi Barcelonę z najlepszej strony. Kolorową, wyluzowaną, wesołą i smaczną. Z żalem wsiadałam do autobusu, bo Barcelona podbiła moje serce. Na szczęście loty ciągle są tanie, mam nadzieję tam powrócić niebawem.

Dzisiaj garstka zdjęć z moich spacerów. Jak zwykle najciekawsi byli ludzie. I psy. Zawsze się śmieję, że moje zdjęcia pokazują miasta na opak. Ale zabytki najlepiej podziwiać w folderach, nie ma po co powielać tych samych kadrów w nieskończoność. Najciekawsze jest to, co dzieje się w bocznych uliczkach, za drzwiami kamienic. Zwykli ludzie, zwykłe życie. W niezwykłych wg mnie momentach. Zapraszam :)

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>