Jesienne Krynice…

Noce są bardzo chłodne, ale na krzakach wciąż wiszą maliny. Są słodkie, jędrne i głębokie w smaku. Z sadu co chwila dochodzą odgłosy jabłek rozbijających się o ziemie. Zbieramy te najpiękniejsze, obieramy, kroimy, a potem suszymy nad piecem. W zimie będą jak znalazł na kompot. Z twarogu od sąsiadki robię drożdżówki. Z malinami i mnóstwem kruszonki. Zawijam je przy ciepłym piecu, wsłuchując się w trzaski ognia harcującego pod fajerkami. W domu jest tak przytulnie, że nie chcę się z niego wychodzić. Jeżeli, to tylko po kozaki, które jakimś cudem zasiały się w trawach wśród brzózek. Za każdym razem znajduje przynajmniej sześć. Dokładam je do innych, suszących się nad piecem. Przyroda dogasa. Z każdym dniem drzewa stają się coraz bardziej nagie, ostatnie kwiaty gubią liście, a dzień kończy się przed dobranocką. Za chwile spadnie dużo deszczu, a zaraz po nim śnieg. Ale i tak będzie pięknie. Tylko, że inaczej.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>