Japońskie opowieści: Sajonara, Nihon.

Ostatnie kilka dni spędziliśmy w Tokio – mieście maszynie, japońskim do bólu, hipnotyzującym. Sentymentalnie wracaliśmy do miejsc z naszego pierwszego razu – na gwarny targ Ameyoko, do tłocznej Shibui, na ramen z Tsukiji czy udon z Minowa. Do starych wspomnień doszły nowe – zachód słońca w parku Ueno, ryż z grillowanym węgorzem, dzielnica młodych Harajuku, śmieszny sprzedawca kawy, powietrze pociemniałe od tajemniczego pyłu znad Chin. Te wszystkie momenty dodaję do naszej książki japońskich obrazów, choć większości z nich nie sfotografowałam. Przez te dwa tygodnie wydarzyło się tyle. Całe szczęście, że za nadbagaż doświadczeń nie trzeba płacić…

Nasza wycieczka była bardzo spokojna, choć intensywna. Całe dnie zabierały nam spacery, z małymi przystankami na japońskie co nieco. Odwiedzaliśmy głównie miejsca piękne i poetyckie, zielone i kojące. Wspomnianą Mijamyiję, Kioto, Kamakurę, Nikko czy uroczą Naha. Snując się małymi uliczkami obserwowałam co raz bardziej obrzmiałe pąki wiśni szykujące się wybuchu. Niestety, tym razem musieliśmy opuścić Japonię zanim stanie się krajem kwitnącej wiśni.

W bardzo długiej drodze powrotnej pochłonęłam Japoński Wachlarz Joanny Bator, który pięknie podsumował moje przemyślenia o kraju Nihon. Bez dwóch zdań to inna planeta, na której absolutnie wszystko jest inne. Ale czas wrócić na ziemię, do swojej rzeczywistości, za którą – nie ukrywam – szalenie się stęskniłam.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>