Japońskie opowieści: Okinawa cd

W porównaniu z innymi japońskimi miastami Naha, trzystutysięczna stolica Okinawy, wydaje się być głęboką prowincją. Choć oczywiście jesteśmy w Japonii, gdzie skale odwzorowania są nieco inne. Życie toczy się w niej wokół głównego deptaku, gęsto usianego sklepami głównie pod turystów. W asortymencie: lokalna ceramika, słodycze z fioletowego ziemniaka i nalewki z zatopionymi wężami.

Im bardziej w głąb wyspy, tym ciekawiej. Cały dzień zajęła nam wyprawa do oceanarium, gdzie pływające w wielkimi zbiorniku rekiny były równie ciekawe co fale Japończyków z nieodłącznymi aparatami rejestrującymi wszystko dookoła. Show delfinów sobie darowaliśmy. Przypomniał mi się genialny, oskarowy zresztą dokument The Cove: zatoka delfinów i nie byłam w stanie znieść widoku pozornie tylko szczęśliwych czasoumilaczy.  Odwiedziliśmy też piękną jaskinię, w której o jeden ze zwisających stalaktytów rozwaliłam sobie autofocus w obiektywie. Na szczęście usterka zdaje się cofać, mam nadzieję, że ostatecznie rozejdzie się po kościach.

Po takich wycieczkach z przyjemnością wracaliśmy do Naha, gdzie udało się nam znaleźć bardzo przyjemną restauracyjkę prowadzoną przez mamę i dwie córki. Popróbowaliśmy trochę lokalnych „przysmaków”, ale na kulinarny rozrachunek z naszą podróżą nadejdzie jeszcze pora. Tymczasem wrzucam trochę zdjęć z Okinawy i lecę spać. Dzisiaj przemieściliśmy się do Hiroszimy, w której spędzimy najbliższe dwa dni. Czasu mało, a miejsc do odwiedzenia całe mnóstwo. Następne w kolejce: ukochane Kioto.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>