Japońskie opowieści: Kioto

Kiedy grubo ponad trzy lata temu opuszczałam Kioto po raz pierwszy twierdziłam, że to najpiękniejsze miejsce na ziemi, w jakim byłam dotychczas. Teraz, choć uliczki którymi przechadzaliśmy się kiedyś samotnie były gęsto zaludnione przez masy turystów, nadal podtrzymuję, że to mój kawałek raju.

Kioto ma dwa oblicza. Jedno to miasto, może nie aż tak duże jak na japońskie standardy, ale mimo wszystko ilość mieszkańców przekracza milion. W centrum, pośród gwarnych ulic tętni życie oparte na konsumpcji – cała masa sklepów, restauracji, kawiarni, samochody, światła, gwar, tłumy i tempo. To nie jest to Kioto, które ukochałam. To mieści się przy stokach gór, które otaczają miasto. W zieleni, spokoju, małych kamiennych uliczkach i przyświątynnych ogrodach. Wystarczy spokojnie spacerować i patrzeć dookoła. Kontemplacja przychodzi sama z siebie, a my z każdą chwilą osiągamy co raz większy wewnętrzny spokój. Za to Kioto kocham. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś do niego wrócę…

One thought on “Japońskie opowieści: Kioto

  1. czesc,
    bardzo podoba mi sie twoj blog. robisz przepiekne, natchnione zdiecia, wpisujesz przepyszne przepisy! obled, te twoje ciasta i torty! podoba mi sie tez twoj styl, w jakim opisujesz swoje podroze. gdzie ty jeszcze nie bylas? czego jeszcze nie widzialas?
    to wszystko razem, to bardzo barwna, kreatywna i udana mieszanka! dla oka, a i tez dla ciala! dzisiaj zyskalas nowa fanke w berlinie!
    jedyne, czego mi brakuje w twoim blogu, to, twoich zdiec! jestem zawsze bardzo rozczarowana, jak znajduje nowy i ciekawy blog, i nie moge go z twarza jego tworcy, kojarzyc! a szkoda! ale, moze sie jeszcze pokazesz? czekam, na nowe posty i przepisy. pozdrawiam cieplo, ania

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>