Jabłecznik z semoliną

_MG_3045

Skończył się styczeń, skończył się mój okres ochronny. Wraz z końcem roku otrzymałam pozwolenie na pracę i czas za czymś się rozejrzeć.  Nie ukrywam, że chciałabym wykorzystać jakoś to, że jestem gdzie jestem. Mam pewne marzenia, które zamiast napędzać, na razie bardziej mnie stresują, bo mimo całej swojej pasji i miłości do tego co robię myślę sobie, że może to wciąż za mało. Moja wiedza jest nieuporządkowana, chaotyczna, tu jest jej więcej, tu nie ma jej w ogóle, typowe dylematy samouka i pasjonaty :) Luty z pewnością przyniesie pewne odpowiedzi, ale nie tylko ze względu na to ten miesiąc zapowiada się ciekawie. Tydzień temu rozpoczął się sezon gości i odwiedzin. Niektórzy wpadają tu tylko przelotem, niektórzy zatrzymają się na troszkę dłużej, z niektórymi mam nadzieję zobaczyć się w terenie. San Francisco to koniec świata, więc niebywałą radością napawa mnie wizja tych spotkań. No i będzie dla kogo gotować. Przynajmniej na dzień dobry, bo przecież nie będę konkurować z tutejszymi jadłodajniami, które mają do zaoferowania tyle, że czasami samej chodzi mi po głowie rzucenie gotowania i przerzucenia się na stołowanie na mieście.

Dla naszych pierwszych gości, dla których San Francisco było tylko krótkim przystankiem w podróży po Stanach Zjednoczonej upiekłam jabłecznik. Wyciągnęłam go z pieca na chwilę przed ich przyjściem, więc przy krojeniu nieco się rozpadał. Jeżeli chodzi o ciasta z jabłkami, to naprawdę mogłabym sobie dać spokój z eksperymentami, ale jak przychodzi co do czego, to nie mogę się powstrzymać. Tym razem ciasto kruche zagniotłam ze sporym dodatkiem semoliny. Nadała mu ona ciekawej, kruchszej struktury, ale też dzięki niej ciasto zyskało inny, jakby delikatnie słodkawo – mleczny smak. Jabłek tym razem nie dusiłam, cienko pokrojone plastry wymieszałam z cukrem, aby puściły sok. Zagęściłam go mąką, dodając szczyptę cynamonu i wanilii. Dobry wyszedł ten jabłecznik, oj dobry. Zwłaszcza z łyżką kremówki ubitej z wodą pomarańczową, której strużki delikatnie ściekały po całkiem jeszcze ciepłym cieście…

_MG_3041Jabłecznik z semoliną (forma 24 cm)

1 szklanka mąki + 3 łyżki (do zagęszczenia jabłek)

1 szklanka semoliny (lub kaszy mannej)

2/3 szklanki cukru

1/2 łyżeczki soli

200 g masła

2 żółtka

7 dużych, twardych jabłek

sok z 1 cytryny

3 łyżki cukru

1/2 łyżeczki cynamonu

1 żółtko + 1 łyżka mleka (do posmarowania wierzchu)

ziarenka z 1/2 laskii wanilii

Mąkę zmieszaj z semoliną i solą. Dodaj masło pokrojone w drobną kostkę i rozetrzyj je z mąką, aż razem utworzą jakby kruszonkę. Dodaj cukier, przemieszaj i następnie dwa żółtka. Szybko zagnieć ciasto. Odbierz 1/3 ciasta i włóż do lodówki. Pozostałym wyłóż spód i boki formy (możesz też je schłodzić i rozwałkować) dość wysoko, gęsto nakłuj widelcem (także boki) i schowaj do lodówki na godzinę, lub zamrażarki na 30 minut. Następnie podpiecz w 180 stopniach przez ok 10 minut (nie ma potrzeby obciążania ciasta).

Jabłka obierz ze skórki pozbaw ogryzka i pokrój na cienkie paski. Dodaj cukier, sok z cytryny, cynamon i wanilię i wszystko dokładnie wymieszaj. Odstaw na 15 minut, po tym czasie dodaj 3 łyżki mąki i raz jeszcze wszystko dokładnie wymieszaj. Tak przygotowanymi jabłkami wypełnij blaszkę. Dociśnij je dobrze, aby zmieściły się wszystkie. Pozostałą część ciasta rozwałkuj i potnij na paski, ułóż z nich kratkę na wierzchu ciasta. Posmaruj ją żółtkiem zmieszanym z łyżką mleka. Piecz na złoty kolor, przez ok 40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Po upieczeniu lekko przestudź.

Smacznego!

jabłecznik z semoliną

_MG_3054

jabłecznik z semoliną

11 thoughts on “Jabłecznik z semoliną

  1. Kaszy manny na litość, nie mannej :)

  2. Zaraz zamykam się w kuchni i wypróbuję ten przepis, na punkcie szarlotek mam bzika:) Ps. Skorzystałam z Twojej rady i zaopatrzyłam się w statyw Velbon, wybrałam model Sherpa 800R – jest super! Dziękuję! :)))

  3. zwykla_blondynka

    robiłam właśnie niedawno z semoliną kruche ciasto i wyszło świetne! zresztą też szarlotkę:)

  4. prezentuje się wyśmienicie !!

  5. Oj, Ty , Monika, naprawdę mieszkasz na końcu świata… jak dla mnie, ma się rozumieć;).
    Jabłecznik prezentuje się doskonale, a brzmi jeszcze lepiej:)

  6. Wygląda cudownie. Taki apetyczny! Mniam,mniam:)

  7. nawet w najlepszych książkach tak cudnie nie wyglądają ;D

  8. […] to ciasto w porze kolacji to był jabłecznik z semoliną (pani walecka), z jabłkami z sadu rodziców, które tak ci ostatnio smakowały. wyszedł nadzwyczajnie, piekę […]

Odpowiedz na „zwykla_blondynkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>