I żeby zakończyć już gdański temat…

To wrzucam ostatnią porcję zdjęć :)

Z mojej ulubionej sopockiej knajpki – Cyrano & Roxane. W której pewnego lata zaliczyłam największą uczto – orgię, podczas której każdy zamówił po dwie przystawki, dwa dania główne i deser, a jakże. Prowadzi ją rodowity francuz, który w małym menu prezentuje specjały kuchni rejonu, z którego pochodzi – Oksytanii. Doprawdy magiczne miejsce.

 

 

 

 

 

PiKawy, o której przeczytałam kiedyś na blogu Liski. To już bardziej wielkie przedsięwzięcie niż klimatyczna knajpka, o której pisała Liska ( w między czasie PiKawa zdążyła się przeprowadzić do dużo większego lokalu dwie kamienice dalej). Osobiście przeszkadzał mi nieco brak kameralności, ale z drugiej strony nie dziwię się, że osławione delicje ściągają do PiKawy tłumy. Gdyby nie wcześniejsza wizyta w Factotum na pewno spróbowałabym i szarlotki, może tiramisu i koniecznie tortu Fedora. Skończyłam tylko na torcie, którego zjadłam tylko dwie łyżeczki – zabił mnie swoją konkretnością, słodyczą i intensywnością. To był kiepski pomysł, żeby przychodzić tam na samym końcu. Dookoła terroryzowały mnie ogromne desery, które jadłam wzrokiem spoglądając na sąsiednie stoliki.

 

 



 

 

 

 

 



 

 

 



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>