Grzyby po prasku i dyniowa tarta

Jak to mawia mój kolega Tadeusz: zbieranie grzybów to czeski sport narodowy, a prawdziwy Czech jest w stanie wrócić do domu z pełnym koszykiem o każdej porze roku. Zbiera bowiem takie gatunki, których większość z nas nie chciałaby nawet kopnąć nogą. Grzybiarska pasja w narodzie czeskim jest wielka, a żeby wejść do lasu wcale nie trzeba jechać daleko za miasto. W samej Pradze znajduje się kilka rozbudowanych kompleksów parkowo – leśnych, do których można dojechać przy pomocy metra.

W zeszły piątek przed godziną dziewiątą, z moją wierną towarzyszką Ulą przekroczyłyśmy linię miejskiego lasu. Nie miałyśmy żadnych nadziei, traktowałyśmy tę wyprawę bardziej jako poranny spacer niż faktyczne grzybobranie. Pół godziny snułyśmy się wyszukując grzybowych łebków między liśćmi, kiedy pomiędzy gałęziami zaczęły migać nam postacie odziane w gumiaki, z koszami w ręku. Jak się okazało, nie byłyśmy jedyne. Swoim czesko – polski – słowackim zaczęłam zagadywać napotkanych grzybiarzy celem zajrzenia do koszyka i zobaczenia co w kniejach piszczy. A piszczały podgrzybki, opieńki i inne okazy, których nazwać niestety nie umiem. Na raz rezygnacja zamieniła się w dziki zapał, zaczęłyśmy szukać grzybów ze zdwojoną siłą. Gdybyśmy zbierały opieńki, wróciłybyśmy do domu z trzema workami grzybów. Ale ponieważ opieńki (i jak się później okazało zajączki, które posądziłyśmy o bycie borowikami szatańskimi) zostawiłyśmy innym, do domu przywiozłyśmy siedem dumnych podgrzybków. Zawsze to lepiej niż wrócić z pustymi rękami, a możliwość odbycia spaceru w lesie to czysta przyjemność. Parę zdjęć z naszej wyprawy możecie zobaczyć na moim drugim blogu W czeszkach po Pradze (klik), na którego serdecznie zapraszam. Nie tylko dzisiaj :)

A z nawet takiej niewielkiej ilości grzybów coś się udało zrobić. Trochę pieczonej dyni, karmelizowany czosnek, grzyby, orzechy i ser feta. A do tego kruchy spód z dodatkiem tymianku i parmezanu. Jak to dobrze, że odkroiłam sobie wąski paseczek podczas robienia zdjęć. Gdyby nie to, nie miałabym okazji dowiedzieć się jak smakuje. Na sobotniej imprezie strzeliła w trzy sekundy ;)

220 g mąki

80 g parmezanu

6 gałązek świeżego tymianku

1 łyżeczka soli

200 g masła

4 łyżki lodowatej wody

1 łyżka octu winnego

Mąkę przemieszaj z parmezanem, solą i tymiankiem. Dodaj masło i posiekaj z mąką na drobne kawałeczki. Ocet zmieszaj z wodą. Skrop dwoma łyżkami ciasto i spróbuj zagnieść dodając kolejno łyżkę gdyby było za suche. Z ciasta uformuj kulę, spłaszcz ją w dysk i schowaj do lodówki na przynajmniej godzinę. Następnie jeżeli Ci się uda to rozwałkuj ciasto, a jeżeli nie, to wyłóż okruchami formę do tarty o średnicy 25 cm. Nakłuj widelcem i włóż do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 20 minut. Wyjmij i ostudź. Przygotuj nadzienie:

7 podgrzybków

10 cm kawałek pora

1 łyżka oliwy

1 ząbek czosnku

5 plastrów upieczonej małej dyni Hokkaido

2 główki karmelizowanego czosnku (przepis tutaj)

garść orzechów włoskich

100 g sera feta

3 jajka

150 ml śmietany 30%

Podgrzybki podsmaż przez kilka minut na łyżce oliwy z posiekanym ząbkiem świeżego czosnku oraz porem. Dynię potnij w kostkę. Na podpieczonym spodzie rozłóż podgrzybki oraz upieczoną dynię. Jajka roztrzep razem ze śmietaną i tak powstałym sosem zalej grzyby i dynię. Następnie rozłóż równomiernie karmelizowany czosnek, orzechy, a całość posyp pokruszonym serem feta. Piecz przez 30 minut w 180 stopniach. Najlepiej smakuje w temperaturze pokojowej. Smacznego!

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>