Grzyby i kozacka tarta.

Masz jutro wolne? Mam jutro wolne. To jedziemy na grzyby? Jedziemy na grzyby. Pojechaliśmy. Nieco później niż na prawdziwych grzybiarzy przystało. Nie ścigaliśmy się z wschodzącym słońcem, ale umówmy się – kto oprócz przydrożnych sprzedawców trafia do lasu w tygodniu.

W lesie sucho. Piękna złota jesień wyjątkowo mi w tym roku przeszkadza. Nie pada więc nie ma grzybów. Znaczy są, ale nie w takich ilościach dla których wstaje się o piątej rano. Obsypane podgrzybkami bobrowniki tym razem wieją pustką. Gdzieniegdzie z mchu wystaje brązowy kapelutek. We wrzosach sitaki, nie mylić z shitake. A na piachach, miedzy brzozami kozaki. Dorodne, wyrośnięte, jakby gdzieś miały suszę.

 

 

 

Część uzbieranych grzybów trafiła od tarty, którą wymyśliłam sobie jakiś czas temu. Pozostała czeka na rozstrzygnięcie odwiecznego dylematu: udusić czy ususzyć. No właśnie – co radzicie?

Tarta jest pyszna. Dokładnie taka, jak ją sobie wyobrażałam. Eksponuje grzyby zatopione w serku ricotta podkreślone jedynie cebulką i czosnkiem. I przyprawami, które tym razem zamiast do grzybów trafiły do ciasta kruchego.

 

 

250 g mąki

150 g masła

1 łyżeczka soli

2 żółtka

1/2 łyżki posiekanego świeżego tymianku

1/2 łyżki posiekanego świeżego rozmarynu

8 dorodnych grzybów leśnych

3 łyżki masła

3 łyżki oliwy

1 mała cebulka

2 ząbki czosnku

250 g sera ricotta

3 łyżki parmezanu

3 jajka

sól, pieprz


Mąkę wymieszaną z solą, tymiankiem i rozmarynem, siekamy z masłem. Dodajemy żółtka, szybko zagniatamy ciasto, które formujemy w kulę (bardziej kulisty zbiór okruchów) i chłodzimy przez przynajmniej pół godziny. Formę do tarty wykładamy ciastem, nakłuwamy widelcem i podpiekamy w piekarniku przez 20 minut w 180 stopniach.Studzimy.

Na patelni topimy masło z oliwą. Cebulkę i czosnek siekamy, szklimy na patelni. Dodajemy grzyby – dusimy przez kilkanaście minut, jeżeli wchłoną cały tłuszcz możemy podlać je oliwą. Doprawiamy solą i pieprzem. Jajka lekko roztrzepujemy, dodajemy ricottę i parmezan. Dokładnie mieszamy. Masę jajeczną łączymy z grzybami i równomiernie rozkładamy na podpieczonym spodzie. Pieczemy przez 30 minut w 180 stopniach. Lekko studzimy, jemy. Chyba jednak grzyby uduszę i zamrożę, aby w zimie móc powtórzyć ten wypiek.

 



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>