Gdy na dworze skwar… – sałatka bun.

Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że na te upalną chwilę to moje ulubione danie. Podobno nazywa się bun. Ta sałatka to wypadkowa mojej miłości do kuchni azjatyckiej. To takie wspomnienie najlepszej sałatki świata z budki na stadionie, ewentualnie z lokalu na Chmielnej. Bez wołowiny, ale za to z mnóstwem avocado. I kolendry. Zazwyczaj jem wtedy obiad dużo wcześniej, niż zazwyczaj bo po prostu nie mogę się doczekać. Zawsze odczuwam radosne podniecenie, kiedy mam ją sobie zrobić. No i zawsze tak kombinuje, żeby mieć w lodówce choć te 3 kluczowe składniki: avocado, kolendrę i makaron. To baza, tak zwana niezbędna. Całą resztą można zręcznie manipulować. W sumie już coś podobnego kiedyś tu było – te takie ryżowe zawijańce. Ale w sumie ta sałatka jest dużo bardziej intensywna w smaku. Orzeźwiająca i przydymiona zarazem. I tak leciutka. No idealna wprost pozycja natenczas upalny. Poznajcie się :)

1 dojrzałe avocado

1 garść kiełków sojowych

1/2 ogórka

1/2 pęczka kolendry

1/2 pęczka szczypiorku

1/2 opakowania cienkiego makaronu ryżowego

1 garść świeżych zioł (melisa, mięta, szałwia)

1 garść orzeszków ziemnych

1/2 garści sezamu

3 łyżki sosu sojowego

1 cm imbiru

1 łyżka sosu rybnego

2 krople oleju sezamowego

1 łyżka brązowego cukru

2 łyżki soku z limonki

 

Makaron zalewamy gorącą wodą. Kiedy zmięknie – odcedzamy i przekładamy do miski. Na patelni delikatnie prażymy sezam i orzeski. Nie za długo, żeby się nie spaliły. Kiedy są gotowe siekamy orzeszki.

Sos sojowy, rybny, starty imbir, cukier i sok z limonki mieszamy razem. Polewamy nim gotowy makaron ryżowy.

Ogórka pozbawiamy gniazd nasiennych i kroimy na cieknkie paseczki. Wrzucamy do miski. Zioła i szczypiorek siekamy na drobne kawałki. Wrzucamy do miski prawie wszystkie. Avocado kroimy na małe kawałki. Wrzucamy do miski. Kiełki sojowe też. Dodajemy połowę orzeszków i sezamu.

Wszystko dokłądnie mieszamy. Najlepiej rękami. A potem to, co się nam z tego urodziło wkłądamy na talerz, posypujemy pozostałymi orzeszkami i sezamem. Możemy jeszcze delikatnie skropić wszystko sosem sojowym. A potem nawijać na widelec i modlić się, żeby szybko się nie skończyło :)

Aaaa! Wiedziałam, że czegoś zapomniałam :) Do sosu należy dodać 3 kropelki oleju sezamowego :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>