Domowe niby mascarpone. Waniliowe.

Mieć mały drewniany domek pomalowany na biało… W obórce dwie krowy,  w kurniku sześć zielononóżek. Kury karmić pszenicą z własnego poletka, krowy wyprowadzać codziennie na łąkę, aby karmiły się najzieleńszą trawą upstrzoną gęsto świeżymi ziołami. To by było mleko!! Z tego mleka masło, śmietana. I sery. Twarogi i dojrzewające na półkach w podziemnym lochu. Jedzone z chlebem z własnej mąki, z własnego pieca opalanego drewnem z pobliskiego sadu…

Kiedy schodzę na ziemię mogę co najwyżej zrobić mascarpone. Znalazłam na nie ostatnio przepis w książce „The Real Food Companion”, o której na pewno jeszcze nie raz usłyszycie tutaj w tym roku. A że uwielbiam budować rzeczy od podstaw, natychmiast chciałam sprawdzić jak wypadnie wersja domowa. Szczerze? Serka, który powstał w moim sitku chyba nie można nazwać mascarpone. Lekko różni się od tego, który kupujemy w sklepach. Nie przypomina gładkiej bardzo tłustej śmietany, bardziej serek kremowy. W smaku jest śmietankowy, leciutko kwaskowy. No i na maksa waniliowy. To pewnie kwestia śmietany, ale u autora z 600 g śmietany wyszło 350 g serka, mi ponad 100 g więcej. Z prostego działania matematycznego opartego na proporcjach wyszło, że serek w 100 g ma ok. 45% tłuszczu. Jak na mascarpone, coś mało. Tiramisu z niego raczej bym nie zrobiła, ale za to sernik… Przepis jest o tyle ciekawy, że z powodzeniem może zastąpić Philadelphię, lub jej polskie zamienniki, które do najtańszych nie należą. A i z ich dostępnością różnie bywa…

 

 

600 ml śmietany 36%

1 łyżeczka soku z cytryny

1 laska wanilii

 

Do rondelka wlej śmietankę. Laskę wanilii rozetnij wzdłuż, wybierz ostrzem noża ziarenka ze środka. Laskę i ziarenka dodaj do śmietanki (gdybyś nienawidził wanilii, możesz nie dodać jej wcale). Włącz gaz i doprowadź śmietankę do wrzenia. Dodaj sok z cytryny i gotuj jeszcze przez minutę. Masa w tym czasie zgęstnieje i stanie się bardziej grudkowata. Zdejmij rondelek z gazu i po piętnastu minutach wyjmij laskę wanilii, a resztę pozostaw do całkowitego ostygnięcia. Następnie przelej zawartość rondelka na sitko wyłożone podwójną warstwą muślinu. Sitko umieść na misce i włóż do lodówki na przynajmniej dobę. W tym czasie serkowi odejdą wody, a to co pozostanie na jest domowym niby mascarpone. Doskonałym do sernika, o którym w następnym odcinku.

 

PS. Pozwoliłam sobie wystartować w konkursie na bloga roku. Nie mam złudzeń co do jakiegokolwiek wyróżnienia, ale może ktoś jeszcze zajrzy tu i być może zostanie na dłużej. Jeżeli lubicie mojego bloga, to możecie na mnie zagłosować wysyłając smsa o treści H00816 na numer 7122. Z góry dziękuję!!

 


 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>