Domowa granola. Najlepsza.

Lubię śniadania i wiem, jak ważną spełniają rolę. W tygodniu różnie to bywa, ale kiedy jest weekend, albo mam wolne od pracy zawsze staram się, aby zacząć dzień od czegoś pysznego, co niekoniecznie jest naprędce zmontowaną kanapką. Lubię sączyć herbatę, czytać lekkostrawne newsy na Pudelku :), powoli rozkręcać się do dalszej części dnia. Dobre, różnorodne śniadanie potrafi zaprogramować nastawienie na cały dzień i naprawdę, w miarę możliwości, warto celebrować tę chwilę.

W ostatnim tygodniu miałam trochę wolnego. Wspaniale było wysypiać się każdego dnia, a potem pichcić od rana tylko dla siebie. Zatem przyszykujcie się, że w najbliższym czasie pojawi się tutaj kilka propozycji śniadaniowych właśnie.

Na pierwszy rzut poszła granola. Uwielbiam te zalane jogurtem podpieczone płatki owsiane z różnymi dodatkami. A najbardziej tę, którą serwują w Charlotte. Sama wielokrotnie robiłam granolę bez przepisu z tego, co akurat miałam w pudełku z bakaliami. Wychodziła smaczna, ale nie idealna. Aż do tego tygodnia. Przepis z książki French Kitchen: Classic Recipes for home cooks (aut. S. Dansereau) okazał być się tym, którego przez miesiące szukałam po omacku. Ta granola jest tak pyszna, że w zasadzie nie potrzebuje niczego. Smakuje doskonale nawet bez jogurtu. Istnieje niebezpieczeństwo, że jeżeli zaczniecie ją podgryzać, to skończycie w momencie, w którym zobaczycie dno słoika. A wychodzi jej całkiem sporo. Na tyle, aby przez kolejny tydzień móc się nią cieszyć do woli.

 

 

2,5 szklanki* płatków owsianych górskich

0,5 szklanki wiórek kokosowych

0,5 szklanki grubo posiekanych migdałów

1 szklanka pomieszanych nasion z dyni i słonecznika

0,5 szklanki brązowego cukru

0,5 szklanki miodu

0,25 szklanki oleju

1 łyżeczka esencji waniliowej

 

W misce mieszamy płatki owsiane, wiórki kokosowe, migdały i nasiona. W garnuszku umieszczamy cukier, miód olej i esencję waniliową. Doprowadzamy do wrzenia, gotujemy jeszcze przez ok. 2 minuty do momentu, aż rozpuści się cukier. Syrop wylewamy na składniki sypkie. Mieszamy do momentu, aż wszystkie pokryją się syropem. 

Zawartość miski przesypujemy i równomiernie rozkładamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 8 minut. Po tym czasie mieszamy granolę, aby miała szansę równomiernie się zezłocić. Powtarzamy to co 5 minut, przez kolejne 25 – 30.

Kiedy gotowa granola nieco ostygnie rozdrabniamy ją rękami pozbywając się co większych kawałków. Umieszczamy w szczelnym słoju. Możemy ją jeść z jogurtem w towarzystwie sezonowych owoców (np. uprażonych jabłek z rodzynkami i z imbirem, lub wiśni ze słoika) lub samą, lub traktować jako posypkę do ciast. W każdym wydaniu będzie wyjątkowa. Gwarantuję Wam.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

One thought on “Domowa granola. Najlepsza.

  1. Zrobiłam. Bardzo dobra granola. Mozna samą przegryzać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>