A wracając do upałów…

W zeszłym roku dużo czasu spędziłam w warszawskim Ogrodzie Botanicznym. Potrafiłam spędzić w nim  po kilka godzin fotografując motyle przy miododajnych roślinach . Tego lata na mojej kliszy nie znalazł się ani jeden. Z powodu pracy nie wstrzeliłam się w okres, kiedy latają z kwiatka na kwiatek i dosłownie oblepiają kwiaty będące u szczytu kwitnienia. Trudno, ale nie ma tego złego, bo zdążyłam na róże. I nie tylko. Dzielę się nimi z Wami w tym momencie. Tego pierwszego mroźnego, nieprzyjemnego dnia. Wiele razy słyszałam dzisiaj jak to zimno i paskudnie. Nacieszcie więc oczy letnim światłem i barwami. Na te co na zewnątrz w najbliższym czasie nie ma co liczyć.