Czytając ten przepis, żegnaj się z nadzieją… – mus czekokawowy.

Jakby to powiedzieć… Cisną mi się na usta dość wulgarne określenia opisujące błogostan jaki towarzyszy spożywaniu deseru, który zwany jest musem czkoladowym. Daruję sobie opisywanie tej ambrozji. Samo skojarzenie wyrazów „mus” i „czekoladowy” ma myślę wystarczającą siłę, aby zaktywizować odpowiednie skojarzenia i wrażenia w waszych głowach. Jeżeli tylko dopiszę, że po pierwszym zderzeniu z najbardziej delikatną czekoladowością gdzieś tam z tyłu zaczyna pobrzmiewać kawowa nuta, to myślę że połowa was spróbuje tego przepisu jeszcze w ten weekend. Jego zrobienie jest tak zaskakująco proste… Przepis nań pochodzi z „Księgi Czekolady”, z którą w czasie najbliższym mam się zamiar rozprawić na blogu.

5 tabliczek czekolady deserowej

100g masła

3 duże jajka

50 g cukru pudru

60 ml likieru kawowego

1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej

500 ml śmietanki kremówki 36%*

 

Białka oddzielamy od żółtek. Czekoladę rozdrabniamy na małe kawałeczki, dodajemy żółtka, masło. Miskę umieszczamy na garnku z gotującą się wodą i czekamy, aż wszystko rozpuści się w gładką, czekoladową masę.

Do dużej miski wlewamy likier, cukier puder, kahluę i kawę. Delikatnie mieszamy. Dolewamy do tego lekko przestudzoną rozpuszczoną czekoladę. W oddzielnej misce ubijamy na sztywno śmietanę i delikatnie mieszamy z czekoladą. Tak robimy z jajkami: ubijamy je i dodajemy do mikstury. Mieszamy deliktanie, aby masa straciła jak najmniej ze swojej puszystości,

To już koniec! :) Przekłądamy masę*** do pucharków/filiżanek/kubeczków i pozostaje nam tylko uzbroić się w cierpliwość. Masa musi tężeć conajmniej 6 godzin, a najlepiej całą noc. Podajemy albo sam, albo z bitą śmietaną. Nie ma to najmniejszego znaczenia :)

 

* użycie śmietany o zawartości tłuszczu niższej niż 36% grozi niepowodzeniem przepisu. Sąsiad robił z 30% i mu nie wyszło.

** przed ubiciem białek trzeba się upewnić, że miska jest dobrze umyta i nie ma na niej ani śladu tłuszczu. Jeżeli będzie go choć odrobina – białka nie ubiją się. Zawsze można przetrzeć mistkę plasterkiem cytryny, która ma niesmowite właściwości tłuszczochłonne :)

*** Wychodzi go dużo. Bardzo dużo! Mieliśmy czekoladową uciechę przez 3 dni z rzędu, plus zaznali go jeszcze nasi goście.

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>