Czekoladowa zagłada – chocolate fudge cake

Mimo, iż angielskie słowo „fudge” ma swój odpowiednik w języku polskim, to nie lubię go tłumaczyć. Jak można bowiem przyrównać krówkę – kruchą i ciągnącą do czekoladowego ciasta – wilgotnego i kleistego.  Fudge to fudge. A krówka to krówka.

Chocolate fudge cake to ciasto z gatunku bezmącznych, obłędnie czekoladowych wypieków. Doskonale pamiętam odcinek programu z londyńskiej River Cafe, w którym to po raz pierwszy zobaczyłam jak przyrządzana była czekoladowa Nemesis. Moja wyobraźnia szalała zastanawiając się jakim cudem to ciasto trzyma się w ryzach – w owym czasie nie mieściło mi się w głowie, że ciasto nie musi zawierać mąki.  Z drugiej strony nie byłam sobie w stanie wyobrazić czegoś doskonalej czekoladowego. Długo nosiłam w sercu wspomnienie tego deseru, aż w końcu nastał dzień, kiedy postanowiłam go zrealizować. Ponownie z pomocą przyszła mi moja ulubiona książka kucharska Ottolenghi. Proporcje lekko zwiększyłam i zaokrągliłam – przy jedzeniu tego ciasta, mimo iż jest konkretne i syte, trudno zachować umiar…

 

500 g cukru muscovado

350 g masła

8 jajek

6 tabliczek czekolady ( 4 gorzkie, 2 deserowe)

8 łyżek wody

szczypta soli

 

Połamaną czekoladę i pokrojone w drobną kostkę masło umieszczamy w misce. W garnuszku umieszczamy cukier i wodę, lekko mieszamy i zagotowujemy. Gorącym syropem zalewamy masło i czekoladę, intensywne mieszamy do momentu, aż masa będzie gładka i wszystko dokładnie się roztopi.

Białka oddzielamy do żółtek. Żółtka pojedynczo dodajemy do masy czekoladowej, dokładnie mieszamy. Białka ubijamy na sztywno ze szczyptą soli, delikatnie łączymy je z pozostałym „ciastem”.

3/4 masy wlewamy do tortownicy (24cm) wyściełanej papierem do pieczenia, ewentualnie dobrze nasmarowanej masłem. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 175 stopni. Pieczemy przez 40 – 50 minut. Następnie wyciągamy ciasto, robimy w nim lekkie wgłębienie ugniatając łyżką, wylewamy pozostałe ciasto. Pieczemy przez 25 – 30 minut. Ciasto pozostawiamy do ostygnięcia, chociaż wcale nie trzeba ;) Obficie posypujemy kakaem. I w zasadzie to tyle. Ewentualnie, aby wzmocnić doznania zaproponuję Wam sporządzenie naprędce sosu z malin (garść malin, 2 łyżki cukru, zagotować, rozgnieść widelcem), który razem z kwaśną śmietaną doskonale zrównoważy słodycz deseru.

 

 



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>