Ciasto francuskie w piżamie. Pissaladiere.

Dzień w piżamie. Lubicie? Praktykujecie? Ja uwielbiam. Raz na jakiś czas, zasłużenie, po trudach i znojach. Owinąć się kocem po same uszy, przelewać się na kanapie i nie robić kompletnie nic. Czegoś posłuchać, coś przekartkować, polatać po kanałach. Nic co wymaga większego zaangażowania. W te dni kuchnia jest odległą galaktyką, miejscem na które spoglądam z pozycji horyzontalnej. Zamiast gotować włączam wtedy Nigelle, żeby krzątała się specjalnie dla mnie. I tak z godziny na godzinę czas mija na słodkim lenistwie, ale bynajmniej jest mi z tym źle.

I pewnie ostatnio leżałabym tak i kwitła, ale spory składzik masła w lodówce skłonił mnie ku temu, aby przerobić je na ciasto francuskie. Pewnie większości z Was jawi się ono jako coś niebywale trudnego i kłopotliwego do zrobienia. I pewnie tak jest. Ale tylko za pierwszym razem. Przy każdym kolejnym jest coraz łatwiej, coraz szybciej. A potem staje się już na tyle bezproblemowe, że załatwia się je w piżamie, w trakcie sześciu dziesięciominutowych wypadów do kuchni. Dość mała cena za najwyższej jakości ciasto, którego próżno szukać w sklepowych zamrażarkach. A z niego: pissaladiere, tarta tatin i jeszcze dwie porcje w zamrażarce. Ale najpierw je zróbmy.

Chodźcie, pokażę Wam, że to francuskie wcale nie jest takie trudne jak je malują.

 

 

 135 g masła

675 g mąki

20 g soli

20 ml octu winnego

300 ml bardzo zimnej wody

 

Do miski wsyp mąkę, dodaj sól, zamieszaj. Masło pokrój w drobne kostki i opuszkami palców rozetrzyj je z mąką. Spraw aby znikło. W międzyczasie rozkoszuj się niepowtarzalnym maślanym zapachem, który wydaje masło wcierane w mąkę.  Wodę zmieszaj z octem, dodaj do mąki. Szybko zagnieć ciasto, uformuj w kulę. Spłaszcz ją lekko, owiń w folię i wsadź do lodówki na przynajmniej dwadzieścia minut, ale może być dłużej. W zasadzie im dłużej tym lepiej. Ciasto, podobnie do Ciebie, też lubi odpoczywać. Więc włącz sobie jakiś dobry film i kiedy go obejrzysz wróć do kuchni. Wyjmij wtedy z lodówki:

 500 g masła

Utnij kawałek papieru do pieczenia o szerokości dwóch arkuszy, którymi zazwyczaj wykładasz blachę. Kostki masła ułóż na sobie i przykryj warstwą papieru do pieczenia. Weź do ręki wałek i zacznij nim uderzać w masło, aby znacznie je rozpłaszczyć. Możesz też je chwile powałkować. Interesuje nas otrzymanie kwadratu o boku mniej więcej 20 cm. Możesz poodcinać nieregularne boki, ułożyć je na wierzchu i wyrównać wałkiem. Tak przygotowany arkusz masła wkładamy na chwilę do lodówki, z której wyciągamy ciasto.

Rozwałkowuj ciasto na prostokąt o długości dwa razy dłuższej niż przygotowane wcześniej masło – 40 cm. Na połowie ciasta ułóż masło, przykryj je drugą częścią ciasta. Zlep brzegi, aby masło całkowicie uwięzić w środku ciasta.

Rozwałkuj ciasto na prostokąt o bokach mniej więcej 20 cm x 80cm. Może być krótszy, jeżeli nie pozwala Ci na to długość blatu. Teraz chwyć jeden brzeg ciasta i złóż go do połowy ciasta, to samo zrób z drugim brzegiem. Następnie złóż ciasto na pół, tak jakbyś zamykał książkę. Pierwsze wałkowanie masz za sobą. Teraz włóż ciasto do lodówki na przynajmniej trzydzieści minut.  Musisz powtórzyć to wszystko jeszcze 3 razy pamiętając, żeby po każdym wałkowaniu ciasto odpoczywało przez pół godziny.

Kiedy proces laminowania dobiegnie końca, ciasto musi odleżeć swoje w lodówce. Daj mu odpocząć, najlepiej całą noc. Jeżeli bardzo Ci się spieszy, poczekaj przynajmniej godzinę. Jeżeli nie robię imprezy na 20 osób, to tę porcję będzie bardzo ciężko wykorzystać za jednym razem. Rozwałkowuję je więc na duży prostokąt (grubość ciasta ok. 4 mm), który dzielę na 4 części. Jedną wykorzystuję, 3 pozostałe zamrażam. Układam arkusz papieru do pieczenia, na nim układam rozwałkowane ciasto francuskie. Opruszam lekko mąką i zwijam w rulon, który szczelnie owijam folią spożywczą. I do zamrażarki. Może sobie w niej leżeć do miesiąca czasu.

No dobrze, a co z ciasta? Na blogu znajdziecie różne, zarówno słodkie jak i wytrawne przepisy na jego zastosowanie. Dzisiaj chciałam pokazać Wam jedną z moich ulubionych pozycji imprezowych  – pissaladiere, czyli mini – pizze na francuskim cieście. Są banalnie proste jeżeli mamy już ciasto francuskie. Wystarczy, że pokroimy je na kwadraty lub prostokąty i ułożymy na nim co nam się żywnie podoba. Potem smarujemy brzegi roztrzepanym jajkiem i pieczemy przez 15 minut w 200 stopniach z termoobiegiem. Ja, zainspirowana przepisem z Ottolenghi tym razem wypróbowałam połączenia batata z kozim serem, a cała reszta była wypadkową tego, co akurat miałam w lodówce…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>