Chodzenie do Bagno wciąga

Pośród meandrów, szlabanów i tymczasowych metalowych baraków budowniczych metra nowej relacji wreszcie udaje mi się dotrzeć do Bagno Food & Wine. Przeszklone szyby zapraszają do środka. Jest lekko po ósmej.

 





W zasadzie to jestem jedyna,  bo obok mnie odbywa się czcza poranna rozmowa biznesowa. Tylko przy kawie.  Moszczę się przy stoliczku, rozpoczynam śniadaniowanie. Kawka i granola – to pewne. Waham się pomiędzy croissantami, a placuszkami z ricottą. W końcu decyduje się na te drugie, choć croissanty sprawdzę przy najbliższej okazji (podobno robią je na miejscu). Granola przybywa w pięknym anturażu – w wielkiej szklance,  nie mam wątpliwości co do tego, że nie pochodzi z plastikowej torebki. Są suszone owocki, znać miód, jest pysznie. Po chwili przybywają placuszki. Są piękne – udekorowane miętą i bananami. Polane syropem klonowym? Nie ważne. Są pyszne i tak delikatne że wprost rozpływają się w ustach. Pięknie mi się siedzi, ale zegar nieustępliwie każe zakańczać posiłek i ruszać do pracy. Więc ruszam, ale kiedy okazuje się, że o 12:00 jestem już po wszystkim i mogę wracać do domu, w głowie kiełkuje mi pewna myśl, która sprawia, że w drodze powrotnej wysiadam o stację metra wcześniej…

 



 

O godzinie 13 w Bagno troszkę jakby tłoczniej. Z okolicznych biurowców przychodzą zjeść danie lunchowe. Ale ja nie z tych. Chcę spróbować czegoś z karty, tych specjałów, o których tyle się teraz mówi. O dziwo – nie jest to żaden orient. Składniki znane, swojskie. Jakby prosto z niedalekiej Mirowskiej.  Zapewniona przez uroczą Panią kelnerkę, że przystawki mają rozmiar przystawkowy biorę kaszankę z malinami i gruszką. Na tostowanym staropolskim chlebie toto przybywa, wygląda pięknie i jest tak smaczne, że mimo iż na początku postanowiłam chleba uszczknąć tylko kawałek, zjadam co do reszty i gębę obcieram szczęśliwa. Następnie – aglio olio. Moje ukochane spaghetti zostało zinterpretowane  rozmarynowo, zwyczajową pietruszkę zastępuje rucola. Czosnek łagodny, wręcz słodkawy, pikantności nie stwierdzam.

 



W wyborze deseru pomaga mi Kelnerka. Poleca mi mus czekoladowy, specjalność zakładu. Kiedy czekam na mus i fotografuję wszystko dookoła zwabiony dźwiękiem migawki zagląda do mnie właściciel. Jest fotografem, a zdjęcia które wiszą na ścianach są jego autorstwa. Rozmawiamy przez chwilę o jedzeniu, fotografii jedzenia. Bardzo to sympatyczne, to ludzka rzecz pogadać z klientem, rzadko spotykana. A szkoda. W międzyczasie na stole pojawia się wielka ceramiczna misa skrywająca awangardową kompozycję musu z rozmaitemi dodatkami. Mus to złe słowo – to czekoladowa jakby krówka, niepuszysta w ogóle, gęsta i zbita. Udekorowana musem malinowym, płatkami bezy, żurawiną i duszoną cykorią. Kulinarny Mount Everest. Z pewną dozą nieśmiałości ale i z niekłamaną ciekawością zabieram się do niej, a w buzi czuję wszystkie barwy smaku.

 



Kuchnia w Bagno 2 skonstruowana jest według uznawanej i przeze mnie zasady komplementarności smaku. W daniu musi być równowaga. Musi być trochę słodko, ale też i gorzko. Smaki powinny się uzupełniać, harmonizować. Mini wykład o filozofii Bagna zrobił mi szef kuchni – Adam Leszczyński, który akurat miał chwilę wolnego czasu i zajrzał do mojego stolika. Kontemplując jedzenie nawet nie zauważyłam, kiedy Bagno zupełnie opustoszało.

 

 

Cóż mogę powiedzieć. Jestem zauroczona. Nie dość, że ładnie; nie dość, że smacznie; to mieści się to Bagno jeden przystanek ode mnie, czynne jest od 7ej rano, mają pyszne autorskie śniadania, ceny posiłków z grubsza kończą się na 20 złotych, na miejscu można przejrzeć i kupić książki kucharskie, napić wina. No sami powiedzcie. Jak nie dać się wciągnąć?

 

Ps. Muszę sprostować informację odnośnie cen w Bagno. Podczas drugiej wizyty w okazało się, że po południu zmienia się menu. Do przekąsek dochodzą dania kolacyjne, których ceny wahają się w granicach 35 – 40 zł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>