Przygody przy pieczeniu i chleb z za’atarem

 

chleb z za'atarem

Swoje zakwasy przywiozłam do Stanów w podróżnych buteleczkach po kosmetykach. Zakwas pszenny udawał szampon do włosów, zakwas żytni odżywkę. Dość długo zastanawiałam się jak je nadać, żeby restrykcyjne amerykańskie prawo nie kazało mi ich wylać do zlewu. Chciałam mieć je przy sobie, ale ostatecznie zdecydowałam, że najbezpieczniej będzie schować je między ubrania i puścić z bagażem głównym. W deklaracji celnej przemilczałam, że wwożę kultury bakterii i tym oto sposobem dotarliśmy wszyscy bezpiecznie na amerykańską ziemię.

Mąkę do dokarmiania zakwasów kupiłam jeszcze szybciej niż pastę do zębów. Największy problem był z mąką żytnią, bo okazuje się że tutaj to towar enigmatyczny i luksusowy. Ale niech tam, mój czteroletni już syneczek zasługuje na wszystko co najlepsze ;) Przez pierwszy miesiąc było cudnie. Z naszego pokoju hotelowego co chwila sączył się zapach świeżo pieczonego chleba, a nam dzięki temu udało się zmniejszyć szok kulturowy.

chleb z za'atarem

Schody zaczęły się po przeprowadzce do San Francisco. Okazało się, że nasz piekarnik gazowy daje zupełnie inne chleby niż te, do których pieczenia przyzwyczaiłam się przez lata. Brak górnej grzałki poskutkował całkiem inną skórką – delikatną i bez wyraźnego „crustu”. Postanowiłam zwiększyć wilgotność w trakcie pieczenia poprzez dodanie kostek lodu na rozgrzany spód, ale nagły spadek temperatury wysadza mi korki, a niemłody już piekarnik może włączyć się ponownie dopiero po tym jak ostygnie, czyli za jakieś dwie godziny. Tym oto sposobem straciłam kilka bochenków. I zapał do pieczenia.

Ostatnio postanowiłam jednak znowu zawalczyć o domowy chleb. Przy pomocy nagrzanego na maksa piekarnika i wrzątku. Prawie się udało, choć to wciąż jeszcze nie to, ale niech tam. I tak nie jest o niebo lepiej.

Za’atar dodawałam już do wielu rzeczy, ale do chleba jeszcze nie. Nie wiem co ma w sobie ta przyprawa, że mnie tak pociąga, ale chleb z nim zachwycił mnie totalnie. Jego smak porusza się w tajemniczych rejestrach. Nie potrafię tego oddać słowami, ale smak tego chleba jest jakby lekko palony. Wrażenie potęgują prażone pestki słonecznika i mocna oliwa. Chwilowo mój chlebowy numer jeden.

chleb z za'atarem

Chleb z za’atarem, prażonym słonecznikiem i oliwą (3 małe bochenki)

1 łyżka zakwasu pszennego

2/3 szklanki wody

1 szklanka mąki pszennej

Wszystkie składniki wymieszaj w słoiku do uzyskania gładkiej pasty. Przykryj naczynie folią i odstaw w ciepłe miejsce na 8 – 12 godzin. Gotowość zakwasu możesz sprawdzić nabierając na łyżeczkę i wrzucając go na wodę. Jeżeli nie tonie, jest gotowy do pracy. Przygotuj pozostałe składniki:

500 ml wody

cały zaczyn (-2 łyżki do przechowania na następny raz)

400 g mąki pszennej razowej

500 g mąki pszennej

2 łyżki soli

4 łyżki  dobrej oliwy z oliwek

1 szklanka prażonych pestek słonecznika

4 łyżki za’ataru

Wodę zmieszaj z zaczynem i oliwą. Wsyp mąki i zmieszaj wszystko tylko do połączenia składników. Odstaw miskę na 30 – 50 minut. Dodaj sól i wyrób ciasto. Będzie lekko lepiące, ale nie powinno sprawiać problemów przy wyrabianiu. Na samym końcu dodaj pestki ze słonecznika i za’atar. Wyrabiaj ciasto tylko do momentu, aż wchłonie dodatki.

Wyrobione ciasto przełóż do miski. Przykryj je folią i odstaw na 1,5 godziny. W tym czasie złóż ciasto dwukrotnie w 30 minutowych odstępach. Wyrzuć ciasto na blat i podziel na trzy części lub dwie. Uformuj je w kule i pozostaw na 30 minut. Po tym czasie posyp je lekko mąką, przewróć na drugą strone i uformuj z nich bochenki. Uformowane bochenki możesz lekko zwilżyć i obtoczyć w ziarnach słonecznika. Włóż je do umączonych koszyków do wyrastania, przykryj je folią i schowaj do lodówki na całą noc (8 – 12 godzin).

Piecz naparowanym piekarniku nagrzanym do 240 stopni przez 20 minut. Potem zmniejsz temperaturę do 210 stopni i dopiekaj na złoty kolor przez kolejne ok. 20 minut. Po upieczeniu dobrze wystudź.

Smacznego!

chleb z za'atarem

chleb z za'atarem

_MG_8080

7 thoughts on “Przygody przy pieczeniu i chleb z za’atarem

  1. Fantastyczny ten twój chlebek, normalnie już brałabym się za pieczenie. Tylko co to ten zatar?, nigdy nie spotkałam się z czymś podobnym…

    • ozzie, za’atar to taka przyprawa z bliskiego wschodu, a właściwie mieszanka przypraw: suszonego tymianku, sumaku i sezamu. można ją kupić w sklepach arabskich, ale można też zrobić samemu.

  2. Jak dla mnie idealny :) Na pewno go upieke. Wciaz szukam zastosowania (czyt. pierwszego wykorzystania) do sloiczka zataru, ktory kupilam jakis czas temu :)

    Pozdrowienia :)

  3. Have you tried baking your bread in a cast iron pot with a lid? Place the pot in the oven while it’s preheating to 450F. Bake the bread (covered) for 30 minutes and another 15 or so uncovered and you should get a lovely crust.

    • Magda, tego nie próbowałam. Ale z takimi chlebkami to jest tak, że one jednak najlepiej smakują z rozgrzanego pieca i piekarnik domowy nie radzie sobie z nimi jak trzeba. Dla tego nie piekę w domu naanów i tych innych hinduskich. Wolę je jeść u źródeł :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>