Bostock

Bardzo podobało mi się to ciasteczko leżące za szklaną witryną pobliskiej cukiernie B.Pattisserie. Ogrąglutkie, z karmelizowanymi bokami, wilgotne i miękkie w środku, bardzo maślane, z chrupiącą wierzchnią skorupką obtoczoną w migdałach. Zjadłam je z niekłamaną przyjemnością zastanawiając się co to za jedno. Nie pasowało mi do żadnego ze znanych mi wypieków. Ani to ucierane, ani drożdżowe. Ki czort. Wychodząc do domu zerknęłam na tabliczkę. Bostock.

Francuskie klasyczne cukiernictwo nawet z resztek potrafi wyczarować cuda. I oto mamy bostock, czyli sposób na maślaną bułkę drugiej już świeżości. Ci spryciarze wykombinowali, że jeżeli brioche nasączymy pomarańczowym syropem,  obsmarujemy kremem migdałowym i zanurzymy w płatkach migdałów a następnie zapieczemy otrzymamy produkt zupełnie zniewalający.

Bo spróbujcie sobie wyobrazić: raz że maślana brioszka, dwa że ten krem migdałowy, którego masło przenika do środka tosta w trakcie pieczenia. Chrupka skoprupka, delikatne wnętrze, idealna równowaga smaku, choć to wypiek raczej dla tych, którym wzmocniona słodycz nie przeszkadza. Robi się go niebezpiecznie prosto i szybko. Jeżeli macie bochenek brioche i nadmiar kremu migdałowego lepiej wszystko zamróźcie. W przeciwnym razie ani się obejrzycie, jak przez kolejne dni na śniadanie będzie Wam w głowach tylko jedno słowo na b.

_MG_5962

Bostock (2 sztuki, kremu wystarczy na 6)

2 grube plastry czerstwej brioszki

100 g miękkiego masła

1 szklanka zmielonych migdałów

1/2 szklanki cukru

1 łyżka mąki pszennej

1 łyżeczka mąki kukurydzianej

1/3 łyżeczki soli

1 jajko

1/2 szklanki płatków migdałowych

1 szklanka wody + 1 szklanka cukru + 2 łuski kardamonu + 2 łyżki wody pomarańczowej (na syrop)

Do garnuszka wsyp cukier, dodaj wodę i kardamon. Doprowadź miksturę do wrzenia i pogotuj chwilę, aż syrop zacznie bulgotać. Zdejmij z ognia, dodaj wodę pomarańczową i odstaw na bok. W misce utrzyj masło mikserem, aż stanie się puszyste. Dodaj zmielone migdały, mąkę pszenną i kukurydzianą, sól, cukier i zmiksuj wszystko na gładką masę. Wbij jajko i miksuj jeszcze chwilę.

Plastry brioszki zanurz w syropie z obydwu stron. Zrób to zdecydowanie i szybko, tak jakbyś zanurzał biszkopty do tiramisu. Brioszka powinna tylko delikatnie nasiąknąć. Odłóż broszki na bok na kilka minut, najlepiej na kratkę do wypieków, aby nadmiar syropu z nich spłynął (jeżeli nie masz kratki, połóż je po prostu na talerzyku). Każdą brioszkę posmaruj trzema łyżkami kremu migdałowego (nadmiar zamróź), a następnie obsyp migdałami, delikatnie je dociśnij. Ułóż na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piecz przez ok 35 minut, aż wierzch bostoka się zarumieni a boki skarmelizują.

Bostock najlepiej smakuje lekko ciepły, posypany odrobiną cukru pudru. Uwaga, uzależnia!

Smacznego!

_MG_5952

16 thoughts on “Bostock

  1. b.patisserie to dla Ciebie „pobliska cukiernia”? Ochhh, jak zazdroszczę! Pielgrzymuję do tego miejsca podczas każdej wizyty w SF. :)

  2. brzmi pysznie i wygląda pięknie! woda pomarańczowa, tzn. z kwiatów pomarańczy, tak? a jakby ją zastąpić, np. kroplą ekstraktu waniliowego, to będzie sukces czy jest raczej istotna?

  3. bardziej apetycznie się już chyba nie da..

  4. Pyszne . Zazdroszczę juz po raz nie wiem który tej bliskości do tych cudow.
    P.S. Moja kolezanka wyszla za Anglika i ma teraz tak na nazwisko ;)przyblize jej znaczenie owego smakowitego ;)

    • Hahaha, Edyta! Takie nazwisko zobowiązuje ;) Bostock przynajmniej raz w tygodniu dla podtrzymania rodowej tradycji ;) A zazdrościć już nie musisz, naprawdę całkiem łatwo można to zrobić w domu, bardzo polecam!!

  5. My podawalismy go w restauracji z lodami waniliowymi i karmelizowana gruszka… Ach co to byl za zapach i uczta! Tylko dla prawdziwych milosnikow slodkosci! : )) Pozdrawiam serdecznie. Justyna

  6. Z takim cudem na śniadanie dzień musi być udany :)

  7. O rety, Ty moja droga Moniu, chcesz abym padła z…hihihi… rozkoszy smakowych…..No, ja dziękuję za takie :-) „czerstwe” brioszki… toż to uzależnienie gotowe…. hihihi…nie możesz tak bokiem omijać tych wszystkich cukierenek w pobliżu… wykończysz nas…..hahaha…..Tu w Kapsztadzie nie było tak „światowo” jeśli chodzi o „słodkości” jeszcze do niedawna. Były raczej smaki „angielsko-miejscowe” i trochę „włoskich”. Jakieś chyba 7-8 lat temu pojawiła się francuska „cassis” i zaczęło się …haha…jak dla mnie „totalne niebo”…..mogłabym tam przesiadywać od rana do nocy i „pochłaniać” te ich cuda…..hihi… tylko pewnie bym nie zmieściła się w drzwi….
    pzdr serdecznie, ursa, kapsztad.

  8. Miałam zamrożoną chałkę i planowałam stworzyć z niej pudding, ale mężczyzna zażyczył sobie „coś chrupiącego”, więc Twój przepis spadł mi z nieba. Wodę pomarańczową zastąpiłam różaną, bo akurat taką miałam, zjedliśmy z jogurtem naturalnym i owocami w ramach śniadania. Mężczyzna był zachwycony, ja również. Dziękuję za wspaniały przepis! I tak pięknie pachniało w całym mieszkaniu :)

  9. Uwielbiam cie za takie rewelacje :D

  10. We Francji wykorzystuje sie w ten sam sposob nie pierwszej swiezosci croissants i pain au chocolat, tylko frangipane’m smaruje sie w srodku. Przepyszne i takze polecam.

  11. […] bývá většinou pomerančový nebo ovoněný pomerančovou vodou (mrkněte na klasické bostocky u Moniky), ale mně moc chutná i verze naředěná z kyselejší marmelády, tedy cca 1:3 džem a voda, […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>