Boska szałwia i roladki

Szałwia to w tym roku moje ulubione zioło. Jest mało wymagająca – mam wrażanie, że im częściej się o niej zapomina, tym chętniej wypuszcza kolejne listki. Jako jedyna też dzielnie obroniła się przed mszycami, które zdziesiątkowały w tym roku moją balkonową uprawę (próbowałam „ludowych” metod, ale skończyło się na opryskach chemicznych). Gałęzie mojej szałwii uginają się wręcz pod ciężarem jędrnych liści. Oskubuję ją dość regularnie, a ona  – niczym róg obfitości – nawet przez chwilę nie wygląda goło.

Listki szałwii najchętniej podsmażam na maśle – stają się wówczas chrupkie i bardzo pieprzne. I w zasadzie wystarczy tylko wmieszać trochę makaronu aby spowstało intrygujące i pyszne danie. Szałwia to także najlepsza przyjaciółka wątróbki i cielęciny, ale nie tylko – zdziwiona byłam ile przepisów na jej użycie proponuje włoska księga „The Silver Spoon”. Nie wiem czy to z niej właśnie pochodzą te roladki, czy może z innej, bo poniższy przepis  to rekonstrukcja wspomnienia pewnego zdjęcia, którego – jak to często bywa – w potrzebie odnaleźć nie mogłam.

 

1 pierś z kurczaka

4 plastry boczku

12 listków szałwii

3 ząbki czosnku

2 łyżki masła, 2 łyżki oliwy

sól, pieprz

 

Pierś z kurczaka kroimy na 4 podłużne plastry, które następnie lekko rozbijamy, solimy i pieprzymy. Mięso układamy na plastrze boczku, kładziemy na nim 2 listki szałwii oraz 3 plasterki czosnku. Tak przygotowane mięso zawijamy i spinamy wykałaczką. Masło topimy na oliwie i smażymy roladki po 2 – 3 minuty z każdej strony do momentu aż boczek się zezłoci. I w zasadzie to tyle, no chyba że jeszcze podsmażymy parę listków szałwii na maśle i udekorujemy nimi roladki. Smacznego!

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>