Bliny od Monatowej

Na bliny chodziło się Pod Samsona. Spośród menu pełnego rybnych oślizgłości była to opcja najbardziej bezpieczna. Kiedy przychodziłyśmy we dwie, na blinach spoczywały imponująco duże kawałki łososia. Wraz ze wzrostem liczby osób przy stoliku kurczyła się jego ilość. Znad talerzy obserwowaliśmy podchmielony personel, gromadzący się przy ladzie relikt PRL-u. Z zaróżowionymi policzkami. Chichoczący w przelocie między jednym zamówieniem, a drugim.

Nie wiem co sobie myślałam o blinach. Były smaczne, owszem. Skrywały się jednak w nieświadomości. Wiedziałam, że istnieją, ale nie pragnęłam ich zrobić. Dopiero niedawno: o mąka gryczana! Kupiłabym, tylko po co? Jak to? Zrobisz bliny. Kupiłam, zerknęłam do Maryi Monatowej i podzieliwszy proporcję na trzy bliny polskie ze śmietaną zrobiłam.

 

 

250 ml letniego mleka

16 g świeżych drożdży

166 g mąki pszennej

83 g mąki gryczanej

2 jajka

50 g masła

szczypta soli

 

Żółtka oddziel od białek. Białka ubij na sztywno ze szczyptą soli. W oddzielnej misce połącz  drożdże z mlekiem. Dodaj obydwie mąki, zamieszaj. Następnie dodaj żółtka, masło i sól i zmiksuj na gładką masę. Dodaj do niej ubitą pianę z białek i delikatnie połącz.

Odstaw przykryte ciasto na 3 – 4 godziny w niezbyt ciepłe miejsce. Niech odpocznie i urośnie. A kiedy nadejdzie czas smażenia przemieszaj ciasto. Nabieraj łyżką porcję i smaż ją na dobrze rozgrzanym oleju, ewentualnie klarowanym maśle. Bliny podawaj ze śmietaną i/ lub łososiem. Chociaż podobno najlepsze są powleczone sutą porcją kawioru, zapijane szampanem. Nie wiem, nie próbowałam. Ale to tylko kwestia czasu.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>