Bardzo winna galaretka

Realizację tego przepisu dawno temu zasugerowała mi Małgosia – pewnie ona już sama nie pamięta, że tak było. A potem na ekranie pokazał mi jak to zrobić wiadomo kto. A jeszcze potem byłam w Tesco i akurat były maliny na promocji, po których z kolei miała do mnie wpaść Magda na filmy.  Odstałam więc swoje na dziale z alkoholami, zakupiłam szardoneja, a potem w domu tę oto galaretkę poczyniłam. Hedonizm.

galaretka

 

1 butelka wina białego

żelatyna

2 opakowania malin

4 łyżki cukru

1 laska wanilii

1 opakowanie śmietany kremówki

 

Maliny delikatnie płuczemy pod bieżącą wodą. Tak tylko na wszelki wypadek – wiadomo, że ich kolor o tej porze roku jest chemią podszyty. Chyba, że importem. Maliny zalewamy winem. I odstawiamy na pół godziny. Podobno w tym czasie mają się stać porcelanowo świetliste i nabrać winnego aromatu i smaku. Z tą porcelaną, to chyba jakaś przesada, ale faktycznie – malinki podczas tej kompieli stają się winne jak cholera.

Następnie odcedzamy maliny, a wino przelewamy do garnka. Dorzucamy przeciętą laskę wanilii. Gotujemy przez 15 minut na zdecydowanym ogniu, ażeby wino zawrzało. Potem skręcamy ogień. Dodajemy cukier i żelatynę – każda żelatyna jest inna, więc proporcje najlepiej wziąć z opakowania. Kiedy wszystko ładnie się rozpuści wyłączamy gaz i odstawiamy garnek na 15 minut do wystygnięcia. Laskę wanilii usuwamy na samym końcu.

Kiedy galaretka robi się chłodna zalewamy nią maliny i wstawiamy do lodówki.

I teraz tak. Chcąc być wierna przepisowi pokazanemu na ekranie nie czekałam aż galaretka zetnie się na sztywno. Śmietanę również ubiłam trochę mniej niż zazwyczaj. I… No cóż, co przyzwyczajenie, to przyzwyczajenie – trochę zjadłam, a resztę odstawiłam do lodówki, żeby się porządnie ścieła. Nazajutrz smakowała obłędnie.

Z butelki wina wyszły 3 kieliszki. Nie wiem jaką moc ma galaretka sama w sobie, bo wiadomo że przy takich deserach dobrze mieć niezależny kieliszek w dłoni – a nóż alkohol w trakcie gotowania odparuje swoją cudowną moc. Ten wariant to wariant z białego wina, ale już widzę tutaj w internecie przepisy na galaretki z białego, czerwonego, różowego, słodkiego, pół, wytrawnego. Także, kak choczesz.

Tak sobie myślę też, że na przykład taki owocowy zinfandel bardzo dobrze połączyłyby się z truskawkami, które już tuż tuż…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>