Bananofee

_MG_0366

_MG_0411

Przez kilka lat prowadzenia bloga obyłam się bez większych kryzysów. W moim przypadku zawsze raczej cierpiałam na klęskę urodzaju, kiedy traciłam głowę od nadmiaru materiału, historie przestawały być aktualne, pomysły pryskały jak bańka, w międzyczasie dochodziły nowe przepisy i zdjęcia, a ja zamiast publikować posty zastanawiałam się od czego zacząć najpierw. Czasami słowa więzły w palcach i po prostu nijak wychodziło napisanie nawet najkrótszej notki. Zawsze takim sytuacjom dawałam odczekać, bo jedna z zasad, którymi kieruję się w życiu, zamknięta w trzech magicznych literach eNeNeS mówi, że nic na siłę.

Ostatnio nie po drodze było mi z blogowaniem. Zamiast pisać bardziej wolałam gotować i piec bardziej na serio. Wrócić do podstaw, zakwestionować to co umiem i pójść w tym wszystkim o kroczek dalej. Zamiast gadać (pisać) – działać. Do tego całkiem sporo pracy, nieposkromionego apetytu na nowe doświadczenia, osoby i emocje. Podróże. Blog nie zając, trwać będzie przy nas i będzie czekać na kolejne przepisy. Czytelnicy – cierpliwi, a przynajmniej nikt się nie skarży. To fajne prowadzić bloga bez zobowiązań i oczekiwań, zapomnieć o stronie ze statystykami, a po długim czasie miło się zdziwić, że mimo, że przepisy pojawiają się z dużo mniejszą częstotliwością wciąż tu zaglądacie.

bananowe1

banan2

I nagle następuje splot przyjemnych wydarzeń. Okazuje się, że stojąc w kolejce zaczepia Cię z tyłu koleżanka mamy i mówi, że jest na bieżąco i bardzo lubi Cię czytać (jak się okazuje, jest tych koleżanek całkiem więcej, pozdrawiam Was mocno miłe Pani :)  ). Chwilę potem inna koleżanka z Pragi mówi: „Słuchaj jaka akcja. Jest impreza, nowa znajoma przynosi ciasto….” i mówi, że to z takiego bloga, z którego ciągle ostatnio gotuje,bo lubi w kuchni eskperymentować. Jeszcze inna koleżanka mamy przynosi szarlotkę mówiąc, że to z września 2013. Jej córka namiętnie wypieka granolę, a pani Halinka, mimo że czasami nie zna składników, które pojawiają się w przepisach wpada na bloga bo po prostu lubi poczytać co się tutaj dzieje.

To jest szalenie miłe i takich sytuacji jest nieco więcej. Wpadają co chwila i niesamowicie mnie cieszą. Przypominają, że prowadzenie bloga ma sens. Dziękuję Wam za każde dobre słowo i w ogóle komentarz. Czasami strzelę byka ortograficznego, czasami zapomnę o aktualizacji spisu treści, czasami ktoś zwróci mi uwagę, że chyba biorę składniki z kosmosu. To są super uwagi i każdą biorę na szczękę. Prowadzę bloga jak umiem, ale dzięki Waszym komentarzom przyjmuję inną perspektywę i czasami muszę wysilić się troszkę bardziej. To, z czego jestem niesamowicie dumna (i w tym momencie pukam w niemalowane), to że na blogu nie zagnieździły się żadne trolle, a komentarze czytelników zawsze są kulturalne i pozbawione „hejtu”.  Dziękuję Wam za to drodzy Czytelnicy, jestem z Was za to niesamowicie dumna.

bananofee3

_MG_0559

bananowe4

Zrobiło się słodko, ale teraz zrobi się jeszcze bardziej. Bo dziś przygotowałam dla Was przepis na wspaniałe ciasto bez pieczenia. Bananofee. Pierwszy raz zobaczyłam je na blogu Liski, potem zapoznałam się z nim bliżej w Tartine Bakery, gdzie sprzedaje się je w nieco bogatszej wersji pod nazwą Banana Cream Tart. Zamiast ciasteczek zrobione jest na spodzie z kruchego ciasta, które przez specyficzną technikę jego robienia ma strukturę ciasta francuskiego (i ona wkrótce na blogu, ale nie wszystko na raz ;) ). Krem wzbogacony jest o krem cukierniczy, na który przepis warto znać, gdyż jest to jedna z podstaw cukiernictwa jako takiego.  W dodatku dodaje jedną warstwę smaku i jeżeli ma się odrobinę więcej czasu, warto go zrobić, choć nie trzeba. Cała reszta ciasta jest banalnie prosta. Nawet nie potrzeba tutorialu, ale skoro pod ręką miałam dziewczynę o pięknych dłoniach (włosach i w ogóle) nie mogłam nie skorzystać z tej okazji. Panie, Panowie, przed Państwem bananofee:

_MG_0587

Bananofee (forma na tartę o średnicy 22 cm)

250 g kruchych ciasteczek (herbatników lub owsianych)

50 g masła

3 duże dojrzałe banany

1 mała puszka kajmaku

250 ml zimnej śmietany kremówki

kakao do posypania (lub wiórki gorzkiej czekolady)

2 szklanki mleka + 1 łyżka esencji waniliowej + 2 żółtka + 3 łyżki cukru + 2 kopiaste łyżeczki mąki (na krem pattiserie)

Do garnuszka wlej mleko i dodaj esencję waniliową. Włącz średni gaz i podgrzewaj mleko do momentu, aż zacznie leciutko bulgotać. W międzyczasie wsyp do miski cukier i skrobię kukurydzianą, przemieszaj je delikatnie, dodaj jajka i wymieszaj wszystko dokładnie przy pomocy trzepaczki do uzyskania gładkiej masy. Nie przerywając mieszania wlej do masy 1/3 gorącego mleka. Kiedy mleko połączy się z masą jajeczną wlej ją z powrotem do garnka do pozostałego mleka. Postaw garnek na średnim ogniu i mieszaj nieustannie masę przez ok 3 minuty. W tym czasie krem zgęstnieje i nabierze konsystencji gęstego budyniu. Odstaw na bok, przykryj kawałkiem folii spożywczej (uchroni przed powstaniem kożucha na budyniu) i pozostaw do ostygnięcia. Śmietanę ubij na sztywno z dwiema łyżkami cukru (uważaj, aby śmietany nie przebić) i wstaw do lodówki

Masło rozpuść w garnuszku. Ciastka pokrusz w blenderze kuchennym (lub analogowo przy pomocy torebki i wałka). Okruszki zmieszaj z rozpuszczonym masłem i wyłóż nimi spód i boki  tortownicy lub naczynia na ciasto (ok 22 cm). Wstaw do lodówki na 30 minut, aby masło stężało. Następnie rozsmaruj na spodzie ciasta kajmak. Ułóż na nim plastry banana. Delikatnie rosmaruj krem cukierniczy, a na niego wyłóż ubitą śmietanę. Schowaj ciasto do lodówki na przynajmniej godzinę, a przed podaniem posyp kakao. I już.

Smacznego!

bananowe6

19 thoughts on “Bananofee

  1. Jesteśmy tu i zawsze będziemy:) Czy skrobię kukurydzianą w kremie można zastąpić mąką ziemniaczaną?

  2. Opowiadałaś o nim, teraz patrzę i zrobię, bo kusisz kochana.
    A wpis – super. Masz racje we wszystkim, zwłaszcza tym, że fajnie jest prowadzić bloga. Mła Monia!

  3. Robiłam kiedyś to ciasto na urodziny koleżanki i jest genialne :)

  4. Mmm, cudowne! Uwielbiam to słodkie ciasto, jest idealne na poprawę nadszarpniętego humoru :)
    Fajnie jest prowadzić bloga :) Dlatego życzę Ci mnóstwa energii i inspiracji do dalszego się nim zajmowania :)

  5. Valuable info. Fortunate me I found your
    site by chance, and I’m stunned why this accident didn’t came about in advance!

    I bookmarked it.

  6. hello!,I really like your writing so a lot! proportion we keep in touch
    more about your article on AOL? I require an expert in this area to unravel my problem.
    May be that is you! Looking forward to peer you.

  7. Jestem tu pierwszy raz i zostaje:) bardzo tu u ciebie milo:)

  8. Zasada NNS jest bardzo słuszna:-) a ja Twojego bloga uwielbiam i mogę czytać nawet archiwalne wpisy, nigdy mi dosyć. Zawsze odkryję coś nowego czego jeszcze nie próbowałam. No i te zdjęcia! Pozdrawiam ciepło*

  9. Matko Bosko Kochano! Pracowałam prawie 10 lat temu w pewnej restauracji w Londynie i tam to był jeden z popularniejszych deserów. Nazywali to Banoffee Pie. To ciacho jest tak pyszne, że do tej pory o nim czasami marzę, ale nie pamiętałam wszystkich składników. A tu proszę! W tym tygodniu robię, jak nic!

  10. tak, tak…. to ciacho to jest z tych „easy-peasy” robi się ekspresowo…….haha….. dłuży się tylko czekanie na niego…..no Monia zaskakujesz za każdym razem pomysłem z „rodzajem” wpisu…… dziś mamy kolaż z „faz”przygotowania, czyli tzw. step by step….. super pomysł……. a modelka ma fantastyczne „dziurska” na kolanach…hihi…osobiście mogłabym z nią konkurować, która z nas ma większe w danej chwili…….. cudnie, dzięki……. uwielbiam taki luz……
    …ja zaś jutro będę produkować „twoje” sernikobrownie bananowe, bo właśnie „odcisnęło” mi się trochę sera z kefiru własnej produkcji i banany wymagają przerobu……..och przydał się ten spis treści, przydał…….
    duża buzia, pozdr. ursa, kpd.

  11. It’s going to be finish of mine day, except before ending I am reading this enormous article to improve my know-how.

  12. bardzo miło i bardzo słodko. czytamy i czekamy :)

  13. Czy jest jakas maka bezglutenowa ktora moze być zamiennikiem pszennej do kremu? Dzieki :)

  14. Moniko, a ile cukru i ile skrobii kukurydzianej do masy cukierniczej, bo nie napisałaś…

  15. Kochana czy Cię ostatnio jakaś deerpszyn nie dopadła z lekka???? Tak wyczuwam moim nochalem ogromnym, choć mam nadzieję, że się mylę………A nawet jak dopadła to liczę, że już przechodzi, bo te karciochy takie są jak świeży powiew :):):)Miodeczek poprostu…….

    • A to bardzo ciekawe, skąd wnioski :) Ja nie z depresyjnych. Nawet jak nie do końca wszystko wychodzi na jednej linii, to są jeszcze inne które silnie trzymają mnie na prostej ;) Dzieki za troskę, ale proszę się nie martwić :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>