Z ostatniej chwili: amarantus na mleku migdałowym

_MG_8949

Amarantus. No jest takie słowo. Takie małe ziarenka, ponoć bardzo zdrowe, bezglutenowe, tylko nie za bardzo wiadomo co z nimi zrobić. Te prażone, jak mini – popcorn można dodawać do muesli albo owsianki. W Meksyku robią z nich batony proteinowe, bo amarantus to prawdziwa białkowa bomba. Amarantus zawsze kupowałam chętnie, a to mąkę, a to nasiona, a to prażony, ale leżał i leżał po szafkach._MG_8954

 

Teraz nasiona amarantusa kupiłam po to, aby na fali pieczenia z Tartine No. 3 wykiełkować go i dodać do chleba. Ale wczoraj znowu zaczęłam pięciodniowe oczyszczanie (zero nabiału, zero miejsca, jak najwięcej produktów pełnoziarnistych)  i dzisiaj rano szukałam jakiś nasion, aby móc je ugotować na mleku migdałowym. W San Francisco zaczęło się prawdziwe lato, poranki są mgliste i dość przeszywające, nie ma nic lepszego zatem niż talerz pożywnej owsianki. Odnalazłam w szafce tego amarantusa i sprawdziłam w internecie, czy można go zjeść tak jak kaszę. Można, trzeba tylko zachować odpowiednie proporcje w stosunku do płynu i nie przesadzić z gotowaniem, gdyż zmieni się wówczas w gumowatą masę. W internecie przeczytałam również, że gdy wysypiemy łyżkę nasion amarantusa na rozgrzaną patelnię zaczną się otwierać, niczym popcorn. No i faktycznie, są chrupkie, leciutkie i wspaniale strzelają w zębach :)

Udało mi się wstrzelić z czasem, amarantus wyszedł taki jak trzeba. Nieco go dosłodziłam, posypałam borówkami uduszonymi w melasie z winogron, bo akurat skończył mi się miód. Swoje śniadanie jadłam już jakiś czas temu, ale ciągle jestem pod jego wrażeniem. Mój organizm także, a zwłaszcza żołądek, w którym tli się jeszcze mały ogień porannego ciepłego posiłku.

_MG_8961

 

Amarantus na mleku migdałowym (1 solidna porcja)

1/3 szklanki nasion amarantusa + 1 łyżka

1 szklanka mleka migdałowego (lub kokosowego, lub zwykłego)

2 łyżeczki cukru

miód lub melasa lub syrop z agawy

garść świeżych owoców + 1 łyżka miodu

Amarantus wsyp do garnuszka i wlej mleko migdałowe. Postaw na gazie i doprowadź do wrzenia, zmniejsz ogień i gotuj przez ok 20 minut bez przykrycia. Bądź uważny zwłaszcza pod koniec gotowania, kiedy większość mleka odparuje, ale amarantus powinien mieć dość kremową konsystencję, ale nie być zbytnio wodnisty.

W międzyczasie rozgrzej dobrze patelnię, wsyp na nią ziarenka amarantusa i ruszając ją raz po raz daj im się uprażyć. Jeżeli nie otworzą się wszystkie, to nic. Przesyp je z patelni, nie wyłączaj gazu. Wrzuć owoce, podsmaż je chwilę, a kiedy zmiękną dodaj miód i smaż chwilę, aż owoce puszczą sok i zamienią się w gęsty syrop.

Amarantusa przełóż do miseczki, polej odrobiną mleka migdałowego, dodaj przesmażone owoce, posyp uprażonym amarantusem, polej odrobiną miodu.

Smacznego!

  _MG_8953

13 thoughts on “Z ostatniej chwili: amarantus na mleku migdałowym

  1. Ale prażymy na patelni te nasiona ugotowane w mleku?

  2. Ja dziś miałam na śniadanie amarantus z duszonym rabarbarem i truskawkami :) Polecam !

  3. Uratowałaś mi życie! A dokładniej mojemu amarantusowi, który leży i leży, a ja do dziś nie miała pojęcia co z tymi mikroziarenkami zrobić! Poproszę więcej przepisów z nim w roli głównej :))

    Pozdrawiam!
    Praline

  4. (zero nabiału, zero miejsca, jak najwięcej produktów pełnoziarnistych)
    dziękuję za uśmiech!

  5. Monika, ale to nie popping, prawda? Bo ja mam w domu, ale popping właśnie.

  6. przed chwilą wypróbowała i bardzo dobre :D
    tylko dałam banany i było bardzo bardzoo słodkie

  7. Gotowac z przykryciem czy bez?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>