Alzacka tarta z jabłkami

W sumie to nawet nie wypada, żeby mieć taką książkę i nic z niej jeszcze nie zrobić. Silver Spoon – kultową włoską książkę kupiłam wyjątkowo zamiast zwyczajowego jednego na miesiąc albumu ze zdjęciami. Z drżeniem rąk przeglądałam jej strony zapełnione sprawdzonymi, prostymi i genialnymi (podobno) przepisami. A potem odłożyłam ją na półkę zapominając o niej na dwa miesiące. Aż do tej niedzieli. Dysponowałam małą ilością szarej renety, która genialnie sprawdza się we wszelkiego rodzaju wypiekach i przetworach. Nie było mowy o zwykłym spożyciu jabłka. Więc otworzyłam księgę, lekko poszperałam i w chwilę potem miałam przepis, do którego realizacji natychmiast przystąpiłam.

 

100 g cukru

1 jajko

120 g masła

250 g mąki pszennej

***

3 jajka

150 g cukru

2 łyżki śmietany kremówki

4 łyżki mleka

4 jabłka

W misce ucieramy cukier i 1 jajko na puszystą masę. Dodajemy masło i dalej ucieramy na gładko. Do drugiej miski wsypujemy mąkę, robimy w niej małe zagłębienie i wlewamy masę jajeczno – maślaną. Łączymy szybko skłądniki do uzyskania miękkiego i jednolitego ciasta. Owijamy je w folię spożywczą i umieszczamy w lodówce na czas jednej godziny.

W małym garnuszku ubijamy pozostałe jaja z cukrem. Dodajemy mleko i kremówkę. Masę stawiamy na małym ogniu. Nieustannie mieszając czekamy aż zgęstnieje. Kiedy zacznie nabierać budyniowej konsystencji, ściągamy ją z ognia i zostawiamy do ostygnięcia.

Ciasto rozwałkowujemy i wyściełamy nim natłuszczoną formę do tarty. Ja tam nie umiem tego robić, zawsze to ciasto mi się porwie, więc wyklejam formę kawałkami ciasta. Na cieście umieszczamy pokrojone jabłka. Przepis mówi, aby jabłka pokroić w ósemki. Ja się nie posłuchałam i pocięłam je na cienkie plasterki (wystarczyły mi ostatecznie dwie sztuki, a nie 4 jak w przepisie). Teraz wiem, że gdyby jabłek było więcej, tarta byłaby lepsza. Kwasowośc jabłek odjęłaby smakowi trochę słodyczy. Ale nie ma tego złego. Następnym razem postąpie dokłądnie jak w przepisie.

Tartę pieczemy przez 30 minut w 200 stopniach. Po wyjęciu odstawiamy na 15 minut i możemy kroić.

Jaka jest w smaku? Bardzo słodziutka, delikatna i lekko jajeczna w smaku.Trochę narzekałam, że może aż naddto słodka. Ale wieczorem, kiedy zostały z niej tylko zgliszcza wcale o tym nie pamiętałam :) Idealna byłaby podana jeszcze ciepłą z gałką lodów waniliowych. Ale to na następny raz – więcej jabłek, lody. Będzie idealnie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>